Coś dla fanów Leonarda Cohena

Otchłań chwilowo odpuściła sobie patrzenie we mnie, no to jestem.

Udało mi się przeżyć kolejny Sądny Dzień. Tyle osób było ostatnio potrzebnych na Górze, że znowu jakoś się uchowałam na terenie niczyim. Po drodze zaczęło się – i  już zmierza ku końcowi – radosne Święto Sukkot , a ja ciągle siedzę w tych jomkipurowych klimatach. Tak mi na razie lepiej. Jeszcze nie zeszłam na ziemię, żeby sobie szukać gałęzi i innych materiałów do budowy schronienia przed światem, w którym jestem jakoś nie do końca.

Jak dorosnę, zostanę kantorem. Jeśli nie tu, to na następnej planecie, na której się wcielę. Ćwiczę już teraz. Od paru lat próbuję się nauczyć śpiewanej raz w roku, na Jom Kipur,  pieśni – modlitwy (Żydzi sefardyjscy śpiewają ją dwa razy: wcześniej na Rosz Ha-Szana, pewnie dlatego uczą się szybciej): „Unetanne tokef”. Już kolejny sezon zachwycam się tym wykonaniem:

(Mam nadzieję, że napisy hiszpańskie nikogo nie zdziwią. W końcu, jeśli ktoś zapędził się już nawet do tego zakątka Sieci, to z pewnością dawno wie , że warto pewne rzeczy kodować sobie równolegle w kilku językach :-))

Zakochałam się w tym głosie. Mam nadzieję, że pewnego pięknego dnia Shay Abramson zaśpiewa we wrocławskiej synagodze. Może razem zaśpiewamy [żart].

W tym roku wreszcie ambitnie przeczytałam polskie tłumaczenie Izaaka Cylkowa:

„Świadczmy tedy głośno o dniu tym uroczystym i świętym, gdyż pełen on grozy i majestatu!

W nim wywyższa się panowanie Twoje, a buduje się na łasce tron Twój, a zasiadasz na nim w prawdzie.

Prawdą to, żeś Ty sędzią i rozjemcą, rzeczoznawcą i świadkiem, który piszesz i zatwierdzasz, liczysz i rozpatrujesz, a pamiętasz czyny dawno zapomniane.

Roztwierasz księgę wspomnień, a ona sama się czyta, a rys pisma każdego człowieka w niej. A trąba wszechświatów się odzywa, a cichy odgłos głuchego szmeru słyszeć się daje – aniołowie drżą, postrach i trwoga ich ogarniają, a szepczą: Oto dzień sądu, by cały zastęp niebios zawezwać przed sąd, albowiem i oni nie bez zmazy wobec sądu!

A wszyscy mieszkańcy świata przeciągają przed Tobą, niby stada jagniąt. Jak przegląda pasterz swą trzodę a przepuszcza owce pod koszturem swoim, tak przeprowadzasz i  Ty i liczysz i rozpatrujesz i przeglądasz dusze wszystkich żyjących i wyznaczasz każdemu stworzeniu kres jego i zapisujesz zapadły na wszystkich wyrok.

W dzień Nowego Roku się pisze, a w dzień Odpuszczenia się stwierdza, ilu ma zjeść* i ilu się narodzić; kto ma żyć, a kto umierać, komu pełnej miary dni dostąpić, a komu przedwcześnie, w kwiecie wieku, odejść; kto ma zginąć przez wodę, a kto przez ogień, kto od miecza, a kto od bestyi drapieżnej; kto ma zginąć z głodu, a kto z pragnienia, przez srożącą się burzę, albo przez niszczącą zarazę; kto ma uledz zadławieniu, a kto ukamienowaniu; kto ma w bezpieczeństwie i ciszy dnie swe spędzić, a kto w strapieniu i tułactwie, kto w biedzie, a kto w dostatku, kto w nizinach, a kto na wyżynach życia.

Ale skrucha, modlitwa i dobre czyny łagodzą wyroki złowieszcze.

Zgodna bowiem z imieniem Twojem jest sława Twoja: Nieskoryś do gniewu, a łatwy do przebłagania! Z żalem karcisz niegodziwych, a czekasz cierpliwie na chwilę ich skruchy i poprawy – nie pragniesz bowiem niczyjej śmierci, niczyjej zaguby, a jedynie aby grzeszny ze złej drogi swej się nawrócił i godniejsze życie rozpoczął.  Aż po dzień skonu jego wyczekujesz i zostawiasz każdemu czas do rozmysłu i opamiętania, abyś go jeszcze do siebie mógł przygarnąć, pocieszyć i ułaskawić. O, bo Ty znasz istotę człowieka, jego słabość i znikomość, jego popędy i namiętności, że to krew tylko i ciało. Z prochu powstał i do prochu powraca. Życie jego ustawiczną walką o chleb powszedni! Do czegoż go porównać? Podobny do skorupy kruchej, do trawy, która zasycha, do obłoku, który przeciąga, do wiatru, który się zrywa i przemyka, do pyłka, który się ulatnia, do mary sennej, która się rozwiewa i znika.”

MACHZOR CZYLI MODLITWY IZRAELITÓW NA WSZYSTKIE ŚWIĘTA

TEKST HEBRAJSKI Z PRZEKŁADEM POLSKIM DRA IZAAKA CYLKOWA CZĘŚĆ DRUGA JOM KIPPUR (DZIEŃ ODPUSZCZENIA)

Warszawa 1929 (reprint: Kraków 2013, wyd. Austeria)


Ha! Wydało się, że mój ukochany kantor opuszcza pewien znaczący fragment…

Posłuchamy razem jeszcze raz? 🙂

Okazuje się, że sporo wycięli:

„W dzień Nowego Roku się pisze, a w dzień Odpuszczenia się stwierdza, ilu ma zjeść* i ilu się narodzić; kto ma żyć, a kto umierać, komu pełnej miary dni dostąpić, a komu przedwcześnie, w kwiecie wieku, odejść; kto ma zginąć przez wodę, a kto przez ogień, kto od miecza, a kto od bestyi drapieżnej; kto ma zginąć z głodu, a kto z pragnienia, przez srożącą się burzę, albo przez niszczącą zarazę; kto ma uledz zadławieniu, a kto ukamienowaniu; kto ma w bezpieczeństwie i ciszy dnie swe spędzić, a kto w strapieniu i tułactwie, kto w biedzie, a kto w dostatku, kto w nizinach, a kto na wyżynach życia.

Ale skrucha, modlitwa i dobre czyny łagodzą wyroki złowieszcze.

Zgodna bowiem z imieniem Twojem jest sława Twoja: Nieskoryś do gniewu, a łatwy do przebłagania! Z żalem karcisz niegodziwych, a czekasz cierpliwie na chwilę ich skruchy i poprawy – nie pragniesz bowiem niczyjej śmierci, niczyjej zaguby, a jedynie aby grzeszny ze złej drogi swej się nawrócił i godniejsze życie rozpoczął.  Aż po dzień skonu jego wyczekujesz i zostawiasz każdemu czas do rozmysłu i opamiętania, abyś go jeszcze do siebie mógł przygarnąć, pocieszyć i ułaskawić. O, bo Ty znasz istotę człowieka, jego słabość i znikomość, jego popędy i namiętności, że to krew tylko i ciało. Z prochu powstał i do prochu powraca. Życie jego ustawiczną walką o chleb powszedni! Do czegoż go porównać?”

A ten wytłuszczony fragmencik brzmi znajomo, prawda?  Jeśli ktoś przypadkiem jeszcze nie słyszał tej piosenki Cohena i nie kojarzy, służę uprzejmie:

Nieodżałowany Zembaty tak to w swoim czasie przetłumaczył:

Kto w płomieniach, kto w odmętach,
kto w blasku słońca, kto w ciemnościach,
kto w ciężkiej próbie, kto ot tak sobie,
kto w pięknym, pięknym maju, kto w powolnym konaniu
i jak nazwać tego kto wzywa?

Kto w kościelnej ławie, kto z nieumiarkowania,
kto z miłości, kto z wściekłości,
kto pod lawiną, kto pod pyłem,
kto z przepicia, kto z pragnienia
i jak nazwać tego kto wzywa?

Kto pogodzony, kto zaskoczony,
kto w pustelni, kto przed zwierciadłem,
kto z rozkazu swej pani, kto z własnej ręki,
kto w śmiertelnym strach, kto w blasku potęgi
i jak nazwać tego kto wzywa?

http://www.tekstowo.pl/piosenka,maciej_zembaty,kto_w_plomieniach.html

Avraham Fried ambitnie śpiewa całość Unetanne Tokef [ ok. 6:20 test Cohena 😉 ] Przy okazji można sobie porównać wymowę sefardyjską (Abramson) i aszkenazyjską (Fried).

Takie tam drobne różnice, hehe.

Tak drobne, że po powrocie z intensywnego kursu hebrajskiego w Izraelu (sefardyjska odmiana) dalej nie rozumiałam panów modlących się w krakowskiej synagodze.

Ale to już inna historia…

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Coś dla fanów Leonarda Cohena

  1. *Tak jest w tłumaczeniu Cylkowa – najprawdopodobniej przestawka.
    Brawa dla mojej wiernej Czytelniczki, która to wyłapała!
    Cylkow w niektórych miejscach tłumaczy dość odważnie i swobodnie, ale tu to już by przesadził 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s