Simplicitas, sancta jak najbardziej

Konkurencja podbiera mi tematy 😉

Zapiski neurastenicznego dinozaura

Druga połowa XIX stulecia to był w Europie czas wielkiego myślowego ciśnienia. Postęp nauki dał skuteczna medycynę znaną dziś, linie kolejowe, żeglugowe, telegraficzne i telefoniczne szybko zmniejszały świat do wymiarów „globalnej wioski”, początkujący socjaliści śnili o lepszym świecie, chwiały się trony i urzędy. A przede wszystkim – dał ten czas NADZIEJĘ. Szybkie rozchodzenie się informacji (już wtedy!) uświadomiło ludziom, że właściwie są wszędzie dość podobni, choć mówią różnymi językami i różnych wyznają bogów. Dlaczego zatem tę ludzkość, wszędzie dość podobną, rozdzierają konflikty? – pytano otwarcie. I oto pytanie takie zadał sobie skromny okulista urodzony w prowincjonalnym, acz wielokulturowym – więc i wielojęzycznym – Białymstoku. To oczywiście Ludwik Zamenhof, najświętszy być może ze świętych naiwniaków wszystkich czasów.

W każdej działalności twórczej, ukierunkowanej na dobro szeroko rozumianej Ludzkości jest taki moment, gdy twórca, porwany przez swoje natchnienia, odkleja się od rzeczywistości, sądzi, że jego wynalazek lub idea, mają moc zbawienia lub przynajmniej…

View original post 538 słów więcej

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s