Zamiast wstępu – do roboty!

Wstęp będzie innym razem, bo mi wena ucieknie.  Tymczasem naszła mnie prawie znienacka ochota na naukę kolejnego języka. Akurat teraz padło na norweski.

Ponieważ jestem za stara i zbyt zblazowana na naukę po bożemu, będę to robić tak, jak mi się spodoba. Przy okazji przypominając sobie te języki, których już się kiedyś uczyłam.  A to będzie mój  słodki dzienniczek 😉 Może ktoś tu kiedyś zajrzy. Wtedy będzie prawie jak w reality show. Tyle że zamiast innych rzeczy, będę pokazywać języki.

Tu będzie spontan, chaos i żadnego wymądrzania się. Teorii jest pełno w innych miejscach. Niektóre spróbuję zastosować.

Zaczęłam od zapisania się tu: http://nocnasowa.pl/ Mądrze i sporo teorii, ale takiej z sensem. Będę do tego wracać i komentować.

Na razie czytam artykuły, próbuję opanować podstawowe zwroty, puszczam norweskie piosenki https://www.youtube.com/watch?v=mdMvuKBWPIc&index=2&list=PLbC-OiJnUHPbhEILPlBXOoIhOmqf6IUO_  żeby się osłuchać z nowym językiem, bo wtedy będę kojarzyć, że jakieś słowo już było. I wtedy szybciej pójdzie. Standard.

I nagle trafiam na film: https://www.youtube.com/watch?v=Gh1mqfo3ui8&index=6&list=PLbC-OiJnUHPbyjh7ef1aeZ30NTmqNlcf3

5000 najczęściej używanych słów w języku norweskim…

Kurczę! To prawie jak objawienie! Dlaczego zapomniałam o słownikach frekwencyjnych? Ludzie już dawno wpadli na pomysł, żeby poukładać wyrazy według częstości ich użycia. W dobie komputerów i Internetu to żadna sztuka. Ale jak się jest dinozaurem, który startował wieki temu z nauką języków tradycyjnymi metodami, to nie tak łatwo skojarzyć, że właśnie w łapy pcha mi się świetne narzędzie.

Ha! Posprawdzam dzięki tym słownikom, jak dobrze pamiętam słówka w językach, które poznawałam, 10, 20 ,30 lat temu. Sporo ich było. I słówek, i języków.

Na pierwszy ogień idzie hebrajski, którego ostatnio używam najczęściej. Ale będzie wstyd, jak się okaże, że nie pamiętam któregoś z najpopularniejszych słówek…

Otwieram: http://pl.wiktionary.org/wiki/Indeks:Hebrajski_-_Najpopularniejsze_s%C5%82owa#1-100

i… wstydu nie ma, bo te pierwsze słowa to głównie zaimki osobowe,  a poza tym „tak”, „nie”, „dużo”, „proszę”, „robić”. Normalka (przy okazji porównam z polskim słownikiem frekwencyjnym). Aż tu nagle wyskakuje hasło:

לעזאזל (le-Azazel)

czyli odpowiednik polskiego „cholera!”, „do diabła!”. No proszę, imię upadłego anioła wśród stu najczęściej używanych słów. Aż boję się zaglądać do polskiej części 😉

http://he.wikipedia.org/wiki/%D7%A2%D7%96%D7%90%D7%96%D7%9C#mediaviewer/File:Azazel.jpg

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s